Czarny bez

Na naszym podwóreczku z radością odkryłam też czarny bez. 3 pokaźne drzewka! Chyba 3 rok z rzędu próbowałam zasadzić go na działce, za każdym razem usychał podczas letnich upałów. Oczywiście sporo w tym mojej winy, bo zalatana nie miałam czasem czasu pojechać podlać młodych drzewek, a niestety im wystarczy nawet kilkudniowe przesuszenie i są nie do odratowania. W ten sam sposób straciłam brzoskwinie i morele, ale będę miała ogród pod domem to zasadzę i przypilnuję. Mam też zamiar całą moją owocową i iglastą szkółkę z miejskiej działki przenieść na wieś. Już od kilku lat kupowałam małe drzewka i sadziłam, by już sobie rosły :) Wiadomo że na owoce trzeba kilka lat poczekać, a tak będzie szybciej :) Przy okazji działkowicze  się uspokoją, bo zaczynali się pieklić, że sadzę drzewo na drzewie i jak to wszystko wyrośnie to zrobi się tam las, i że tak nie wolno i kto to widział sosny na działce sadzić. Mam nadzieję że uda mi się to wszystko bezboleśnie przenieść.






Komentarze

  1. U nas bez już zalany % na naleweczkę :-) A na wiosnę się napalam na "szampana" z kwiatów, jest w sieci trochę przepisów po ang.
    My mamy pigwowca rosnącego w worku jutowym i tak się z nim przeprowadzamy.. W tym roku pierwszy raz zakwitł :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. WOW! Ciekawe! Będę szperać, dzięki :) Z kwiatów robię soki i czasami zimową porą wlewam taki słoiczek do wódki, trochę postoi i jest mega wspomnienie lata :) On ma taki słoneczny smak :) Do tego lód, cytrynka, trochę mineralki i niczego więcej nie trzeba :) A Pigwowiec w jucie... też fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A tak swoją drogą istnieją teorie, że nie wolno bzu stosować do wyrobu win i wódek, ponieważ w procesach fermentacji powstają toksyczne frakcje alkoholi, które mogą spowodować wymioty i omdlenia. Z drugiej strony każdy alkohol może wywołać podobne objawy ;P Na wszelki wypadek nie robię alko z owoców bzu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z bzem trzeba uważać głównie dlatego, że zawiera sambunigrynę i jakieś inne cuda, ale głównie w niedojrzałych owocach. Temperatura załatwia sprawę - ponieważ nie mam 100% gwarancji co do stopnia dojrzałości owocków, to wolę zagotować - zagrzać do 70-80 stopni na chwilę. Inna sprawa, że trzeba uważać, bo bez podwyższa ciśnienie. Ja leczniczo piję pół kieliszeczka, a po godzinie drugie pół. I do wyra.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiemy, wiemy :) Chociaż powiem Ci, że z tymi szkodliwymi substancjami nie ma co przesadzać. Nie mówię, że należy jeść na surowo oczywiście, ale wbrew powszechnej (raczej bardzo okrojonej) wiedzy naszego społeczeństwa, czarny bez nie zabija ;P Parę razy spotkałam się wręcz z przerażeniem, że jak ja się nie boję, przecież on trujący ;P Jako dziecko latałam z kuzynką po polach, ona była starsza i coś tam słyszała że czarny bez zdrowy jest :) no to nażarłyśmy się tego bzu. Było tego po jakieś 3 kiście. Fakt, był bardzo dojrzały, a niektóre źródła podają, że w całkowicie dojrzałych owocach nie ma już glikozydów cyjanogennych, które to podczas trawienia przekształcają się na, między innymi, cyjanowodór (dlatego ptaki, które mają szybką przemianę materii jedzą bez i nic im nie jest).
    W tym sezonie rozmawiałam z kobietą o soku z bzu i powiedziała, że ona sobie podjada taki dojrzały, słodziutki. Oczywiście nie miała świadomości, że bzu na surowo jeść się nie powinno. Niechcący przyczyniłam się tym samym do kłótni małżeńskiej, bo mąż owej pani wpadł w szał na wieść jak, niemądrą ma żonę (użył trochę innego sformułowania ;P) Tak czy inaczej ani mnie, ani kuzynce, ani starszej pani nic po zjedzeniu bzu nie dolegało, więc nie taki bez straszny jak go malują. A z tym podwyższeniem ciśnienia mam kurcze problem, bo różne źródła różnie podają. W jednych piszą że podwyższa, w innych że obniża, a w jeszcze innych, że reguluje. Mam wrażenie, że jest to radosna twórczość piszących bo, bo te najbardziej wiarygodne o ciśnieniu przy bzie nie wspominają. Myślę, że nie ma on po prostu zbyt dużego wpływu na ciśnienie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty