Kolejne prace i wizyta fachowca
Ściany pokute ostatecznie, w środę wizyta fachowca. Ma podpowiedzieć które ściany swobodnie możemy wyburzyć, a z którymi uważać, wzmacniać i jak to zrobić. Podczas kucia odkryliśmy kilka brzydkich pęknięć, więc pewnie trzeba będzie je pospinać. Zaraz potem wchodzą panowie od iniekcji krystalicznej. Tu też warto wiedzieć, które ściany zostaną, a których nie będzie, po co płacić za osuszanie czegoś, co zaraz wyburzymy. Niby ściany nie wyglądają na mokre, za wyjątkiem ścian wokół komina, ale chyba warto zabezpieczyć się przed wilgocią. Z komina powybierałam całą sadzę, ponoć to ona chłonie wilgoć jak gąbka i powoduje zawilgocenie przyległych ścian, to by się zgadzało. Sporo jej tam było, wybrałam ze 2 duże wory. Zobaczymy jeszcze co powie nasz fachura, (bo wiadomo, że pan od osuszania powiedział że trzeba to wykonać, w końcu on z tego żyje ;P) może uzna, że nie jest to konieczne i 8 kółek zostanie w kieszeni ...ale szczerze wątpię :) . Na pewno trzeba będzie wybrać sporo ziemi z podłóg w pomieszczeniach, w których nie było wylewki. Podczas zbierania skutego gruzu zauważyłam, że głębiej położony piasek jest tam wilgotny. Nie ma w tym nic dziwnego, ziemia też jest wilgotna :) Momentami ogrom prac mnie przeraża, a tu jesień, zima za pasem. Przyznam się, mam stracha. Wynegocjowałam póki co z chłopem pozostawienie starej kuchni węglowej, może przyda się do ogrzania tej części domu podczas nadchodzącej zimy. Kominek chyba kupimy w przyszłym sezonie, a mały tymczasowy piecyk z piekarnikiem można podłączyć do drugiego komina. Nie jest w najlepszym stanie, ale przetkany i działa, wystarczy na razie.
Komentarze
Prześlij komentarz