Kominy, kuchnie i kominki
Prace jakby stanęły w miejscu :( Niby kujemy, gruz nosimy, wodociąg nadal w trakcie załatwiania, a ja mam wrażenie, że nie dzieje się nic i jakoś wizja zamieszkania oddala mi się coraz bardziej.
Wniosek o wydanie warunków technicznych na podłączenie do sieci wodociągowej rozpatrzony pozytywnie. Dostałam oficjalne pismo, z którym to wybrałam się do spółki wodociągowej podpisać kolejny wniosek, tym razem o wykonanie projektu przyłącza, zamówić geodetę i mapkę do celów projektowych, bez której niczego nie mogłabym zrobić. Do 1,5 miesiąca będą kopać. Jeżeli chodzi o koszty podliczono za te projekty i inne operacje 1500 zł. Niestety od najbliższej studzienki dzieli mnie więcej niż 15 m, niewiele więcej, ale jednak :( w związku z tym konieczne będzie założenie studzienki wodomierzowej, a to dodatkowy koszt 1000 zł. Można też pociągnąć wodę od sąsiada z naprzeciwka, tam mniej niż 15 m, ale koszty przekopania się przez drogę byłyby większe niż studzienka, więc jak trzeba, to trzeba.
Nadal nie ogarnęłam śmieci i ich sterty z wybebeszonego domu zalegają na podwórku. Niestety miejsce zalegania pokrywa się z miejscem na szambo, które to powinno być wkopane równocześnie z kopaniem wodociągu, by uniknąć kosztów przyjazdu sprzętu kopiącego. Deski z boazerii i meble to nic w porównaniu z big bagami z gruzem, których stoi już 4, a każdy o wadze ok 1,5 tony.
Po wielu nieudanych próbach zamówienia kominiarza w końcu udało się go ściągnąć do naszej pipidówki. Przetykał jeden z kominów tak zawzięcie, że nagle dało się słyszeć wielki huk. Z dołu myślałam że zawalił się cały komin, a pan kominiarz zginął bohatersko czyniąc swą powinność. Ale nie, okazało się, że to szczytowa cegła trącona szczotą kominiarską odpadła z komina i zsunęła się po ceramicznym dachu, robiąc przy tym potworny hałas. Nikomu na szczęście nic się nie stało, ale niezbicie pokazało w jak fatalnym stanie mamy kominy, a przynajmniej ten jeden.
Drugi komin jest w lepszym stanie. Jest to masywny, stary piec chlebowy. Prawdę mówiąc miałabym ogromną ochotę go odnowić i przywrócić do dawnej świetności, ale nie mam siły na walkę o to z dość nowoczesnym chłopem, no i środki, jakimi dysponujemy na chwilę obecną, każą nam się skupić WYŁĄCZNIE na podstawach do funkcjonowania. Wybuduję sobie taki piec w innym terminie :)
Kolejna smutna wiadomość od pana kominiarza była taka, że niestety albo kuchnia, taka stara do palenia, którą chciałam sobie zostawić (jako dopełnienie elektrycznej), albo kominek, który chcieliśmy podłączyć do tego samego komina, od strony pokoju. Niestety ważniejsze jest dla nas w tej chwili ogrzanie domu przed zimą, więc moje fanaberie znowu idą w odstawkę na lepsze czasy, kiedy będzie luźniejsza kasa na postawienie kolejnego komina.
Pomyślałam że w tej sytuacji jakimś rozwiązaniem będzie taki oto piecyk:
Oczywiście sprawa jest jeszcze do przemyślenia, bo zamiast zamontować na gotowo kominek, który byłby na kilka już lat ciepłem i ozdobą, postawię coś, co co prawda jest jakby połączeniem kominka i kuchni, co prawda jest funkcjonalne, bo prócz tego wszystkiego ma jeszcze płaszcz wodny, czyli to grzejniki, to ciepła woda, ale cholera najpiękniejszy to on nie jest, a stanie w salonie.
No cóż, nikt nie powiedział, że będzie łatwo.
Komentarze
Prześlij komentarz