Gorsza strona wsi



Ostatnio każdą wolną chwilę spędzamy na kuciu i noszeniu gruzu. Często zaglądają do nas sąsiedzi, klepią ozorami, a my musimy być mili, bo nie ma nic gorszego niż narobić sobie na wsi wrogów. Ostatnia rozmowa z sąsiadem zburzyła całkowicie wizję cichej i spokojnej wsi. W ciągu pół godziny wiszenia na naszym płocie Pan Edek opowiedział o wielu zabójstwach, które tu się rozegrały. Kobieta zarąbana siekierą, chłop zatłuczony i zamknięty w stodole na 3 dni, nawet w naszym domu po pijaku zginął syn ówczesnych właścicieli. Dwa domy dalej ponoć gangsterka, kradzieże na porządku dziennym i broń Boże nie montować metalowych bram, bo wywiozą na złom... Taaaaa.
Wpadła też Pani Wróbelkowa, dawna przyjaciółka Pani Starszej-właścicielki, zjechała Edka, że głupoty gada i straszy Nową Panią. Cholera, jakoś mnie nie uspokoiła. Załatwiłam z nią koszenie posesji, bo zza chwaściorów powoli domu nie było widać, znajomy od zawsze kosił i zabierał. bo zwierzęta ma, to i teraz chętnie skosi, no i dobrze, niech jakoś wygląda ta nasza chałupka.
Za 3 dni jesteśmy znowu. Obejście ładnie wykoszone, trawa zabrana, ale i zebrane wszystkie gruszki i jabłka :( Kurde, tak się nastawiałam, chciałam spróbować co mi tu rośnie, były już prawie dojrzałe, po ładnych parę kilo owoców :( Smutno mi strasznie.

Zachodzi Wróbelkowa, ćwierka że znajomy wykosił i zaklina się że na pewno nie on te gruszki i jabłka, ona za uczciwy. Może i tak, może i nie, nie wnikam. Kawałka płotu nie mam, dom samotnie stoi, każdy mógł wejść. Sie zamieszka, się przypilnuje.

Komentarze

  1. Dziękuję za odwiedziny :) Pokombinowałam coś :)
    Mam nadzieję, że jest troszkę lepiej.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty