Remont znowu ruszył :)
Teoria , że musi wydarzyć się coś złego, by wydarzyć mogło się coś dobrego chyba się sprawdza :) Remont znowu ruszył pełną parą. Póki co nowa ekipa jest super. Pracuje szybo i konkretnie. Jednego dnia rozmawiam z gościem, że chciałabym to, tamto, siamto, a za 3 dni wpadam do chałupy, a tam wędzarnia rozebrana, ściany w 1 pokoju podcięte, nawet więcej niż rozmawialiśmy, bo pan uznał że warto to teraz zrobić, skoro się już robi. Zaproponował, że skuje stare wylewki, wybierze co tam jest, położy styropian, wyleje na nowo, bo tu wilgoci dużo, odciąć się trzeba żeby potem się z tym nie męczyć. Nooo. Takiego kogoś potrzebowałam! :) Chłop zna się na rzeczy, wie co robić i co najważniejsze chce to robić. Wspomniałam w rozmowie o rozebraniu i postawieniu na nowo ściany między kuchnią a pokojem, bo ledwo się trzymała, ściana również była już rozebrana. Kurde, nie wiem kiedy on to wszystko zrobił :) mniejsza z tym... Gdy zobaczyłam tą cudownie otwartą przestrzeń, oczyma wyobraźni zobaczyłam wielką, jasną kuchnię połączoną z salonem, z dużym drewnianym stołem, z ciepłem rozchodzącym się od kaflowej kuchni stojącej za przepierzeniem. Zobaczyłam drewnianą belkę pod sufitem i zawieszoną niej fantazyjną, bardzo naturalną lampę... może z jakiegoś powykręcanego korzenia.... Zakochałam się :) Nie chcę tam już żadnej ściany! Chcę przestrzeni :)
Widok od góry






Komentarze
Prześlij komentarz