Woda, śmieci, szambo i demolka.

Zabieramy się za robotę, póki ciepło, póki  stare, niezamieszkane od kilku lat mury mają szansę poschnąć. Pierwsze pod nasze niszczycielskie łapki dostają się wszelkie elementy wyposażenia, szafki, zapasy leków i mąk :) Następuje ścisła selekcja tego, co pragnę zachować. Kilka stołów, kilka krzeseł na pewno ze mną zostanie, sentymentalne drewniane starocie, które będą duszą tego starego domu.
Po 2 dniach pracy dom wygląda jak pobojowisko :) Pan od osuszania już na pewno nie powie, że można się prawie wprowadzać ;P

PRZED


 I PO

PRED

I PO


Śmieci, woda i szambo to trzy moje zmory w ostatnich dniach.

Woda.
Ja, miastucha, dla której pojęcie kanalizacji kończyło się na wciśnięciu przycisku spuszczania wody w toalecie nie mam pojęcia jak to ugryźć.
Miła pani w urzędzie gminy poinformowała mnie jaka firma obsługuje zaopatrzenie w wodę w moim rejonie, nawet podała numer telefonu, niespotykana w mieście uczynność ;P
Tam miły pan naświetlił cały proces starania się o wodę, że wniosek o warunki przyłączenia wypełnić, ale najpierw do geodety się udać po wykonanie mapki i wszystko razem odesłać. Polecił nawet geodetę za kwotę 500 zł. Rozejrzę się jeszcze, może znajdę tańszego.
Czyli wodę chyba ogarnę.

Szambo.
Ręce opadają. Wpisując szambo Opole wyskakuje pełno firm, mają piękne strony z opolem w nazwie więc dzwonie… i zdziwko, bo to Rzeszów, Poznań, Warszawa i oczywiście połowę ceny szamba muszę doliczyć za transport. Panowie wręcz odradzają mi swoje usługi ze względu na odległość. Trzeci dzień z tym walczę, wydzwaniam godzinami, pytam znajomych i nic :(
Znalazłam firmę dość blisko, ale zdaje się nie robią betonowych, bo pan bardzo odradzał a zachwalał oczyszczalnie przydomową, którą za 5 tysięcy może mi postawić. Jakoś nie mam przekonania… Nasadzę sobie drzewek, warzyw i owoców i będę miła świadomość, że karmią się moimi odchodami :/ No paskudztwo! No i za beton chyba w 3 się zmieszczę, więc coś jeszcze zostanie na dalsze prace.
Szukam dalej. Pytam sąsiadów, dostaję telefon do szambiarza od wywozu, on powinien wiedzieć. Dzwonię do pana poleconego Gerarda – Nie, ja już się nie zajmuję, ale podam pani numer do innego. Dzwonie do następnego, odbiera jakaś babcia starowinka i twierdzi ze jak szambo to do sąsiedniej wsi, tam ktoś się zajmuje, niestety na pytanie o konkrety nie potrafi już odpowiedzieć.

Śmieci.
No o tym, to już można komedię pisać. Dzwonię ponownie do Urzędu Gminy z zapytaniem kto zajmuje się odpadami, a konkretnie kontenerem na cały syf z domu, czyli śmieci, meble, lodówki, a potem jeszcze gruz. Podają tą samą firmę, która dostarcza wodę.. OK :) Przy okazji dostaję opiernicz, że nie złożyłam jeszcze deklaracji śmieciowej (2 tygodnie od zakupu), zostaję dogłębnie odpytana ile osób zamieszcza, czy będę sortować i dostaję ostrzeżenie, że jeśli na dniach się nie pojawię będą mnie ścigać :) Ojoj :)
Dzwonię do firmy od wody, mówią że nie oni, odsyłają do pobliskiej miejscowości i do firmy w Opolu. Dzwonie do pobliskiej, ze względu na mniejsze koszty transportu, ale oni nie dają kontenerów, nie przyjmują też właściwie jeżeli chciałoby się przywieźć.. ciekawe co w takim razie robią :) Dzwonie do Opola, tu zaczyna się przełączanka – Proszę czekać będzie rozmowa :) Jedna Pani twierdzi, że muszę się zgłosić do swojej gminy (która właśnie odesłała mnie do Opola :P) kiedy zaprzeczam przełącza mnie do pana od „tych spraw” ;) Pan nie odbiera, podobnie jak kolejny, ponownie wracam do pani odsyłającej :) która to postanawia przelecieć się po firmie w poszukiwania kogokolwiek, kto mógłby ze mną porozmawiać, odnajduje pana Zdzisia, który po moim kolejnym monologu z wyjaśnieniami o co mi chodzi przełącza mnie do kogoś innego, a ktoś inny znowu przekierowuje rozmowę do PIERWSZEJ! Pani :) która to znajduje jeszcze jedną osobę, która mogłaby mi pomóc.
W końcu dowiaduję się, że powinnam te śmieci oddać u siebie, ale moja gmina nie wyraziła potrzeby posiadania kontenerów, więc nie mam takiej możliwości. Wyliczyła mi ile wyniesie mnie zamówienie od nich kontenera, ale jak usłyszała ile to kilometrów, to stwierdziła, że taka czynność mija się z celem, bo koszt transportu przewyższy koszt kontenera. Koniec końców wyceniła usługę na ok 1300 zł przy czym do kontenera nie mogę wrzucić 2 lodówek, zamrażarki, 2 telewizorów, 3 odkurzaczy i innych elektrośmieci, czyli po uszczupleniu budżetu o 1300 dalej zostaję z górą śmieci na podwórku. Na pytanie czy mogę więc to wszystko zapakować na jakieś auto i do nich przywieźć – Nie ma takiej możliwości…. I dziw się tu człowieku, że lasy są zasypane wszelakimi odpadami, a środowisko zatrute od kopcących się różności.
Nie mam pojęci co z tym wszystkim zrobić :(

Komentarze

Popularne posty